Katalog artystów

Maciej Bohdanowicz

ZdrowieLunaparkEmanacje, 2008
EmanacjeEmanacjeGranica
Oryginał / KopiaAlfabet TygodniaAlfabet Tygodnia
Alfabet TygodniaAlfabet TygodniaAlfabet Tygodnia
Alfabet TygodniaAlfabet TygodniaAlfabet Tygodnia
Pocztówki z innego krajuPocztówki z innego krajuPocztówki z innego kraju
Ptaki Polski. Gatunki wymarłez cyklu Super heroesz cyklu Super heroes
z cyklu Freaksz cyklu Freaks z cyklu Prawda
z cyklu PrawdaEros - ThanatosEros - Thanatos
Eros - Thanatos19eros thanatos 0420eros thanatos 05
21eros thanatos 06Eros - ThanatosEros - Thanatos
Eros - Thanatos  

Maciej Bohdanowicz (ur. 1984). Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Łodzi na Wydziale Edukacji Wizualnej (obecnie Sztuk Wizualnych), gdzie jest asystentem w pracowni rysunku. Zajmuje się fotografią, malarstwem i rysunkiem. Fotografia jest dla niego podstawowym medium badania i opisywania otaczającej rzeczywistości. Cykle jego prac wynikają z refleksji nad współczesną rolą i możliwościami fotografii. Autor zadaje pytanie na ile fotografia dokumentuje, a na ile kreuje rzeczywistość. W jego podejściu do fotografii można wyróżnić nurt „sentymentalny”, nostalgiczny, post-konceptualny oraz prace oparte na ironii i mistyfikacji.

Nostalgiczne w charakterze są czarno-białe fotografie „Zdrowie” przedstawiające plac zabaw dla dzieci w parku na Zdrowiu. Obiekty takie jak karuzela, drabinki, zjeżdżalnia, huśtawki wydobyte zostały miękkim światłem. Na zdjęciach nie ma jednak dzieci, nie ma nikogo. Wzmocnienie kontrastów światłocieniowych, a jednocześnie lekkie zamglenie obrazu powoduje jego nierealność, jakby pochodził z innego, już niedostępnego świata. W cyklu Lunapark również mamy do czynienia z rzeczywistością przywołaną ze wspomnień, a może snów. W pozornie sielankowych fotografiach ukazujących Myszkę Mickey, łabędzia, Kaczora Donalda kręcących się na karuzeli i zapraszających nas na przejażdżkę, wyczuwamy jednak coś niepokojącego. Jak pisze o tym cyklu Marta Wlazeł: Nie powinno się chyba wsiadać do środka. Bramy do krainy dzieciństwa, wyidealizowanej przez wybiórczość naszych wspomnień, zatrzasnęły się dawno, i tylko czasem uchylają drzwi mamiąc kolorową kolejką…

Inspiracją do cyklu „Emanacje” (2008) była praca z fotografią analogową. W dobie fotografii cyfrowej namacalny kontakt z materiałem fotograficznym staje się czymś niecodziennym. Towarzyszy mu niepewność efektu, a zamierzony rezultat czasami poprzedzony jest wieloma próbami, w postaci naświetlonych skrawków papieru fotograficznego. Fragmenty zdjęć "pozostawione same sobie" w ciemni fotograficznej zaczynają żyć własnym życiem. Wyjęte z wywoływacza, położone jeden na drugim, przedwcześnie "postarzałe", nabierają swoistej poetyki.

Echa doświadczeń konceptualizmu, szczególnie medializmu odnajdziemy w pracy „Granica”. Jest co cykl czarno-białych zdjęć, gdzie autor zestawia ze sobą fragmenty krajobrazu. Granicą mogą być tory lub szosa, horyzont. Na każdym ze zdjęć granica wygląda inaczej, a gdzie dokładnie przebiega zależy od autora i naszych odczuć. 44 zdjęcia z cyklu Bohdanowicz zestawił ze słownikową definicją słowa granica: kres możliwości fizycznych lub psychicznych człowieka.

W cyklu „Oryginał/Kopia (2010), na który składa się 95 fotografii fotografuje osiedle domów robotnicze w czeskim Zlinie. Wszystkie budynki wyglądają niemal identycznie, co wzmacnia jeszcze fotografowanie ich z analogicznego punktu widzenia. Osiedle zbudował jeszcze przed wojną, według zasad modernistycznej architektury Tomasz Bata, dla robotników jego przedsiębiorstwa. Fotografie Bohdanowicza pokazują jak na utopijne idee awangardy nakłada się rzeczywistość w sensie zarówno przemian historycznych, jak i codziennego życia mieszkańców osiedla.

W cyklu Eros-Thanatos dotyka spraw egzystencjalnych. Robi to jednak w bardzo prosty, wręcz prozaiczny sposób. Pyta znajomych czym jest miłość, czym jest śmierć, a odpowiedź zestawia ze zdjęciem osoby, która jej udzieliła. Pod zdjęciem jest też imię i wiek odpowiadającego. Czy to praca, której siłą jest prosty przekaz, czy też razi banalnością, oczywistością? A może właśnie ta ambiwalencja budzi w nas emocje.

Grę z fotografią zamieszczaną w prasie podejmuje w pracy „Alfabet tygodnia”. Bohdanowicz przywołuje tu zaproponowaną przez Clive'a Scotta typologię funkcji podpisów pod fotografiami – podpis jako docelowe wyjaśnienie, podpis jako punkt wyjścia oraz podpis jako pararelny komentarz. W fotografii prasowej mamy do czynienia z tym trzecim rodzajem relacji, gdzie komentarz może dotyczyć np. wydarzenia, z którego zamieszczono zdjęcie, a nie samego zdjęcia. Jak mówi autor: Tekst towarzyszący fotografii obdarzamy niesprawdzalnym kredytem zaufania. Formułowane w określony sposób podpisy pozorują uczciwość, a tymczasem często maskują to, co naprawdę dzieje się na danym zdjęciu. Zniechęcają do zadawania pytań (...) Planszom z fotografiami i tekstem nadałem formę testu wyboru. Każdej parze, a więc każdej fotografii i podpisom towarzyszą trzy możliwe odpowiedzi – prawda, fałsz, nie wiem. Zadaniem widza jest zdecydować, czy fotografia oraz jej podpis są prawdziwe. Lub chociaż prawdopodobne.

W cyklach „Ptaki Polski. Gatunki wymarłe”, „Pocztówki z innego kraju”, „Freaks” oraz „Prawda” autor puszcza oko do odbiorcy, jednocześnie badając naszą spostrzegawczość. To prace niewielkich rozmiarów, co powoduje, że patrzymy na nie pobieżnie, bo nasze oczy przyzwyczajono raczej do oglądania gigantycznych reklam, gdzie niczego nie musimy się doszukiwać i wysilać wzroku oraz intelektu, bo wszystko jest podane „na tacy”. Praca „Ptaki Polski...” wygląda jak pożółkła karta ze starego atlasu z rysunkami ptaków. Są też łacińskie ich nazwy. Gdyby pracę obejrzał ornitolog, zgodziłby się, że takich gatunków nie ma, a co więcej nigdy ich nie było... Cykl „Freaks” (2011). przedstawia ludzi w różnych „scenkach rodzajowych”. Na pozór nie ma w nich nic nadzwyczajnego, jednak po bliższym przyjrzeniu orientujemy się, że np. elegancko ubrana pani to w rzeczywistości pan, a zdjęcie młodej pary przedstawia dwie kobiety...

Bohdanowicz jest też autorem prac, gdzie historię sztuki, a dokładnie awangardy 20 wieku konfrontuje z własną codziennością i sztuką. W pracy „R.Mutt 1917” fotografuje i zestawia razem zdjęcia pisuarów. Fotografiami nawiązuje do słynnej „Fontanny” Marcela Duchampa – pisuaru wystawionego w galerii jako dzieło sztuki. W pracach malarskich „Super heroes” wizerunki Kazimierza Malewicza i Władysława Strzemińskiego namalowane w popkulturowej konwencji Bat-mana pokazuje na tle prac fundamentalnych dla ich idei – Czarnego kwadratu na białym tle oraz obrazu unistycznego. Tu powstaje pytanie: czy artysta malując przedstawicieli abstrakcjonizmu jak postaci z komiksu chciał wprowadzić je do popkultury? Czy jeśli chcemy, żeby nasze idee były zrozumiane, czy choćby wzięte pod uwagę, musimy spłaszczyć przekaz, dostosować się do mechanizmów medialnych i standardów tzw. „przeciętnego odbiorcy?”.

Maciej Bohdanowicz w swoich realizacjach zadaje pytanie o nasze postrzeganie świata, o relacje między naszym prywatnym doświadczeniem rzeczywistości, a tym, co sugerują nam media, ideologia, system nauczania. Czy w ogóle potrafimy to rozróżnić?

Anka Leśniak

więcej na blogu artysty:

http://maciejbohdanowicz.blogspot.com/ 

Realizacja: Dianthus
Dokument wydrukowany ze strony: www.artysci-lodzkie.pl/pl/artysta/b/maciej-bohdanowicz/